Jak znaleźć partnera po sześćdziesiątce?

Categories Aktualności, SpołeczeństwoPosted on

Są miejsca, do których starsi państwo przychodzą z wielu istotnych dla siebie i swojego starszego wieku powodów. Najważniejszym z nich jest chęć poznania kogoś, nie tylko w celach rozrywkowych, ale na resztę swoich dni. Jak mówią, żeby tak mieć na stare lata do kogo buzię otworzyć.

W tej chęci codziennego pogadania przodują kobiety być może dlatego, że część panów już wymarła, a część siedzi przed telewizorem i jeśli może, popija piwo. Nie jestem przeciwniczką siedzenia przed telewizorem, bo jestem zwierzęciem telewizyjnym, ale pudełko nie zastąpi człowieka, tak twierdzi pani Ania, która odkąd przeszła na emeryturę i jest samotna, szuka mężczyzny. Ma sporą konkurencję, bo starsze panie upierają się, żeby sobie kogoś znaleźć.

Nie jestem pewna, bo nie jestem samotna, ale mnie wystarczy przyjaciel wszystko jedno jakiej płci. W naszej obyczajowości, wręcz tradycji dotyczącej sześćdziesięcioletnich (i wyżej)  mężczyzn i kobiet, posiadanie partnera jest bardzo wskazane. Szczególnie dla pań. Posiadanie -najlepiej męża- nobilituje kobietę w każdym wieku. To m.in. z tym przeświadczeniem zawsze walczą feministki. Mężczyźni nie mają problemów z brakiem żony, a i łatwiej im takową znaleźć. Zawsze byli pożądani, a po sześćdziesiątce szczególnie, nawet jeśli nie mają zębów, są łysi i nie są piękni. Czasy się zmieniają, obyczaje też, ale w wielu starszych kobietach, tradycyjne myślenie pozostało, a potrzeba posiadania męża należy wśród nich do priorytetów. Trzeba jednak przyznać, że tradycyjne myślenie często dramatycznie zmienia się w konieczność walki  z samotnością. Wtedy wystarczy jakikolwiek związek nawet na kocią łapę.

   Nie chcę rozważać dokładniej tej kwestii, bo musiałabym zmienić sens artykułu, a przecież chcę pisać o tym gdzie można znaleźć drugą połówkę. Sama przetestowałam kilka miejsc, bo lubię wiedzieć o czym piszę.

   Zacznę od Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Co prawda nie są one wylęgarnią par, bo kobiet tam dużo, ale panowie stadnie do wiedzy się nie garną. Nie znaczy, to że nie zasiadają w ławach sal wykładowych. Na dwóch uczelniach, które przetestowałam panowie przychodzili często ze swoimi kobietami. Wolnych było mało i trzeba było nabiegać się na różne zajęcia, żeby ich jakoś namierzyć. Uniwersytety polecam bardziej do rozwoju intelektualnego, niż  jako miejsce do randkowania lub schadzek.

   Zdecydowanie więcej możliwości stwarzają domy kultury. Oczywiście, nie chodzi mi o swatanie, ale stwarzanie możliwości do zawiązania znajomości np. podczas różnych spotkań, kursów i potańcówek.

  Z kursów polecałabym szkoły tańca. Uczą tam różnych stylów tańca, w tym tańca towarzyskiego, tańca dżezowego, a na niektórych uczą zumby. Ja akurat chodziłam na zajęcia z tańca towarzyskiego. Właściwie powinno się przyjść z partnerem, ale kilka pań  było bez nich. Ja miałam podobno dużo szczęścia, bo zainteresował się mną  pan, niestety od którego z różnych powodów musiałam uciekać. Inne wolne panie były zawiedzione, ale  humor im się poprawił, kiedy dowiedziały się, że trzeba przyjść na pierwsze zajęcia, bo wtedy można dobierać się w pary. Na szczęście dla samotnych pań, instruktor tak prowadził zajęcia, że każda z pań przynajmniej raz w trakcie zajęć, mogła zatańczyć z panem. Czy po tych tańcach on wolał partnerkę, z którą zaczynał kurs, czy poznaną potem panią, zależało od uroku, urody i tanecznego talentu obu pań. Wybór należał do niego. Dlatego te panie, które były pomijane wykazywały objawy załamania.

  Panie i panowie mogą brać udział we wszelkiego rodzaju potańcówkach organizowanych przez wspomniane placówki.  Nie muszą podpierać ścian, bo na takich potańcówkach można tańczyć bez partnera. Tańce organizowane są nie tylko w domach kultury, ale też przez  lato, na świeżym powietrzu. Warto się nimi zainteresować, bo nawet jeżeli partnera tam się nie złapie to przecież ruch jest  pożytkiem dla zdrowia.

    Dobrym miejscem do zawierania znajomości są rejonowe przechodnie zdrowia. Tam znajomości można zawierać już w kolejce do rejestracji. Wymieniając z otoczeniem opinie, choćby o jej długości. W takie dyskusje chętnie wchodzą panowie. No i drogie panie, wtedy trzeba od razu zacząć się starać. Potem, dobrym miejscem do rozmów jest kolejka przed gabinetem lekarskim. Byłam świadkiem, jak śmierć żony pewnego pana zbliżyła go do pani, która z ogromnym zainteresowaniem słuchała informacji o chorobie małżonki pana i widać było, że ta historia bardzo ją  poruszyła. Nie wiem, co było dalej, ale razem opuścili poczekalnię.

    Zdecydowanie milszym miejscem do zawierania znajomości są organizowane w kawiarniach lub klubach szybkie randki. Uczestnictwo w nich wymaga jednak sporo wysiłku. Trzeba zaleźć w internecie miejsce takich randek. Następnie zarejestrować się, a potem wziąć udział w czymś, w rodzaju targu. Rozmawiałam z kilkoma paniami i panami na temat powodu brania udziału w randkach i muszę przyznać, że panie w większości poszukiwały partnera na stałe. Panowie nie byli pewni, ale raczej chcieli panią na przychodne. Jeden, szczególnie szczery zwierzył mi się, że nie chodzi mu o małżeństwo, czy seks. On poszukiwał pielęgniarki. Zainteresowała mnie kobieta, która jak się okazało miała osiemdziesiąt dwa lata. Na szybkie randki przyciągnął ją sąsiad. Sąsiada nie rozumiałam, skoro miał pod bokiem wolną, znajomą kobietę to czego szukał? Okazało się, że przyszedł dla zabawy, a sąsiadkę przyciągnął, żeby też się zabawiła. Panią randki wciągnęły, a pana zainteresowała dama z kwiatem we włosach. W sumie wszyscy, bez względu na wiek i wygląd szukali, jeżeli nie miłości to poznania kogoś miłego.

  I wreszcie, coraz modniejsze staje się ( młodzi robią to od dawna, starsi z tym się oswajają) poszukiwanie partnerów w internecie. Intensywnie działają portale randkowe, w których można się zarejestrować i czekać na oferty. Z randkami umawianymi przez internet bywa różnie. Może się zdarzyć i zdarza się nie tak rzadko, poznać oszusta. Często też, jeśli dojdzie do spotkanie w realu okazuje się, że osoba jest zupełnie różna od tej z randkowego portalu.

    O sanatoriach nawet nie wspomnę, bo to są znane „randkownie”, ale zanim wyjedziemy trzeba się nachodzić. Sanatoria od lat mają określona opinię. Najczęściej można tam spotkać panów udających wdowców pogrążonych w żalu albo rozwodników. Wszystkie chwyty dozwolone byle zwabić kobietę, a kobiety chociaż znają metody dają się na nie nabierać.

   Od kilku lat mamy nowy rodzaj okazji do zawierania znajomości. Są to wszelkiego rodzaju imprezy masowe w rodzaju dni seniora, parady seniorów. Można tam spotkać odpowiedniego pana lub panią, bo wybór jest ogromny, a przy zabawie w roztańczonym tłumie z łatwością można trafić na kogoś sympatycznego.

   Szkoda, że nie istnieje instytucja swatek, chociaż taką rolę spełniają biura matrymonialne. Przyjmuje nas przemiła, najczęściej pani i to z nią wybieramy przyszłego męża albo żonę. W obu wypadkach, w internecie i biurach matrymonialnych, podobno dobierają  pary o podobnej psychice, zamiłowaniach, w podobnym wieku, statusie społecznym. Co by, jednak nie wymyślono musimy uważać i czujnie obserwować każdą osobę, z która się spotykamy. Acha, jeszcze jedno, metoda zdania się na przypadek, czyli co ma być to będzie, jest prawie całkowicie nieskuteczna, nie tylko w naszym wieku, ale w każdym.

Panowie, panie! Bywajmy, bawmy się i miejmy nadzieję.

Barbara Dziubińska

      

                                                                                                                                                                                     

                                                                                                                                                                                                 

                                                                                                                                                                        

                                                                                                                                                                                         

                                                                                                                                                                                                                                                

                                                                                                                                                     

 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 

Komentarze