Zamknięte osiedla – czy ta idea ma jeszcze sens?

Categories Społeczeństwo, Sprawy stolicyPosted on
Zamknięte osiedla – czy ta idea ma jeszcze sens

Przez media papierowe i internetowe przetacza się co jakiś czas dyskusja na temat grodzenia osiedli w Polsce.

W 2014 roku dziennikarz „Krytyki Politycznej”  który zwiedził 30 krakowskich osiedli, naliczył ledwie cztery, które nie były ogrodzone. W Warszawie kilka lat temu doliczono się aż  400 otoczonych płotami osiedli. W Berlinie tylko dwóch, a w Paryżu – trzech.

Dlaczego w Polsce jest odwrotna tendencja, jeśli chodzi o sposób budowy osiedli niż w Europie Zachodniej?

Zamknięte osiedla – czy ta idea ma jeszcze sens
fot. Ania Pielińska

Jedni uważają, że jest to fanaberia mieszkańców, którzy chcą się w ten sposób dowartościować (jestem lepszy, bo mieszkam w zamkniętym osiedlu),  inni, że jest to sposób na zwiększenie poczucia bezpieczeństwa. Słychać też odmienne głosy, na przykład Filipa Springera (autora wielu publikacji o przestrzeni publicznej),”iż trudno zrozumieć dlaczego Polska stoi dziś osiedlami , które dzielą miasta i nie można przez nie przejść. Nie ma żadnych analiz, które potwierdzają, że płoty zwiększają bezpieczeństwo. Ale na pewno dzielą społeczeństwo.” A ja jeszcze bym dodała, iż wprowadzają duże utrudnienia w komunikacji pieszej oraz samochodowej.

 Władze  dwóch miast, Krakowa i Warszawy, postanowiły  zmienić miejską przestrzeń i przystąpiły do działania. Furtką okazała się ustawa krajobrazowa, która weszła w życie pod koniec 2015 roku  dająca  możliwość ograniczania budowy osiedli-gett. Na jej podstawie samorządy mogą przygotować uchwały krajobrazowe, w których określą wygląd małej architektury w mieście, a także wymogi dotyczące ogrodzeń lub nawet zakaz ich stawiania.

Zamknięte osiedla – czy ta idea ma jeszcze sens
fot. Ania Pielińska

Mnie mieszkance zamkniętego osiedla w centrum Warszawy tego rodzaju polityka się podoba.  Nie widzę żadnego sensu w tym, że „moje” osiedle jest ogrodzone. Nie zapewnia to w żadnym stopniu bezpieczeństwa mojego i moich sąsiadów, ponieważ każdy kto chce wejść na nasz teren, a nie ma do tego teoretycznie prawa ( czyli nie jest mieszkańcem lub gościem) i tak wejdzie – używając do tego celu znanych sobie sposobów.

Zamknięte osiedla – czy ta idea ma jeszcze sens
fot. Ania Pielińska

Nad ładem i estetycznym wyglądem terenów zielonych osiedla czuwają ogrodnicy oraz ochrona, zatrudnieni przez administrację, a poczucie bezpieczeństwa zapewniają domofony umieszczone w poszczególnych klatkach.  I niech tylko taka ochrona pozostanie, a wszystkie furtki, bramki zostaną otwarte.

Niech moje podwórze, a właściwie mini park w centrum miasta,  zadbane z piękną zielenią – służy nie tylko „prawowitym” mieszkańcom ale również sąsiadom z okolicy.  Niech ta oaza zieleni nie będzie komunikacyjną zawalidrogą dla pieszych pragnących dostać się z okolicznych domów, czy  przystanków do szpitala lub domów handlowych.

Ja stanowczo popieram ideę otwartych osiedli, która buduje więzi społeczne.  A Wy?

Autorka: Anna Pielińska

Komentarze