Wymarzona podróż nad Bajkał – cz.2 Jekaterynburg

Categories PodróżePosted on

Bez głośnych śpiewów

Późnym popołudniem rozlokowaliśmy się w pociągu kolei transsyberyjskiej jadącym do Jekaterynburga. Przed nami była długa noc i spory kawałek dnia w podróży. Między przedziałami krążyła blond konduktorka oferując kawę, herbatę i małe przekąski. Tak naprawdę potrzebny nam był tylko sok i jakieś szklaneczki o co z nadzieją w głosie poprosiłyśmy. Jak wiadomo w kolei transsyberyjskiej obowiązuje zakaz picia alkoholu ale nasza konduktorka wykazała daleko idące zrozumienie. Przyniosła to o co prosiłyśmy, puściła oko, przykazała „tylko bez głośnych śpiewów” i poszła. Sympatyczna kobieta. Po dwóch drinkach i męczącym dniu zasnęłyśmy jak susły.

Do Jekaterynburga trzeba przejechać przez Ural. Bardzo chciałam zobaczyć te góry. Zerwałam się rano, pilnie patrzyłam przez okno i… rozczarowanie. Południowy Ural to niskie pagórki porośnięte tajgą. Stare niskie góry ale za to bardzo bogate w surowce i minerały. Znajdują się tam przede wszystkim znaczne pokłady rudy miedzi.

Około południa dotarliśmy do celu.

Tu będzie rządzić piłka

Jekaterynburg potem Swierdłowsk i znowu Jekaterynburg. Historia zatoczyła koło.

Począwszy od dworca, miasto było w remoncie. Trwały przygotowania do mistrzostw świata w piłce nożnej, budowano stadion i odnawiano na tę okazję wszystko co się da.

Powtórzył się utarty rytuał – autobus i hotel – ale tym razem nie było tak łatwo. Przez rozkopaną ulicę nasz autobus w żaden sposób nie mógł podjechać do wejścia. Musieliśmy z bagażami w ręku pokonać wertepy ale nic to, daliśmy radę.

Jekaterynburg od zawsze był i jest miastem przemysłowym wykorzystującym bogactwa Uralu. Założycielami miasta na rozkaz cara Piotra I byli Wasilij Tatiszew i Wilhelm de Gennin, a nazwa pochodzi od imienia żony cara Katarzyny I.

Miasto ma nowoczesną architekturę, w większości wieżowce typu „szkło i aluminium” z jednym bardzo charakterystycznym budynkiem położonym w samym centrum, to jest dom Sewastianowa.

Jekaterynburg

Sewastianow zaczął jako urzędnik służby cywilnej i był odpowiedzialny za dostarczanie rosyjskiej armii sprzętu wojskowego i innego sprzętu produkowanego w rejonie Uralu. W jakiś sposób udało mu się zarobić na tym duże pieniądze, chociaż krążyło wiele plotek na temat tego, jak zdobył fortunę. Chociaż jego bogactwo pozwalało mu na wygodny styl życia w pałacu, on wolał mieszkać w małym drewnianym domu, w pobliżu stawu miejskiego, patrząc na swój pałac przez okno lub siedząc na ławce opodal. To mi przypomina postać przemysłowca Mullera z Ziemi Obiecanej. Wszyscy mają pałace to i Muller musiał mieć pałac ale mieszkać wolał w swoim skromnym drewnianym domu. Cóż znaczy przyzwyczajenie.

Trzy lata przed śmiercią Sewastianow sprzedał dom miastu. Obecnie służy jako rezydencja prezydentów Rosji.

Dom Sewastianowa

Drugą budowlą charakterystyczną dla Jekaterynburga jest Centrum Jelcyna z jego pomnikiem ufundowanym z prywatnych pieniędzy żony. Jelcyn był związany z Jekaterynburgiem ale nie był to dla miasta szczęśliwy związek.

Pod koniec lat siedemdziesiątych w fabryce broni biologicznej zdarzył się tragiczny wypadek. Trudno nawet powiedzieć, ile osób wtedy  zginęło. Wypadek był  skutkiem nieuwagi pracowników ale władze twierdziły, że nic się nie stało. Z fabryki wydostały się przetrwalniki laseczek wąglika,  zakażeniu  ulegli głównie pracownicy nocnej zmiany innych zakładów, między innymi cała załoga położonego naprzeciwko zakładu ceramicznego. Większość z nich zmarła. Ówczesny I Sekretarz Partii, Borys Jelcyn, późniejszy prezydent Rosji, nakazał spryskać cały teren wodą, zwiększając tym samym liczbę ofiar i przedłużając epidemię o miesiąc.  Ludzie zaczęli chorować dodatkowo na postać skórną wąglika.

Mimo wszystko Centrum powstało ale nie jest to raczej chluba miasta, bardzo krytycznie na temat jego powstania i funkcjonowania wypowiedział się znany rosyjski reżyser Nikita Michałkow i miał rację.

No cóż, obejrzałam  to gmaszysko bez entuzjazmu i tyle.

Rodzina ostatniego cara Rosji

To miasto ma jakąś skłonność do nieszczęść. Mikołaj II i żona Aleksandra, cztery córkii i syn Aleksiej, jedenastoletni chłopiec cierpiący na hemofilię, zostali zamordowani w domu kupca Ipatiewa właśnie w Jekaterynburgu. Ten dom już nie istnieje, w tym miejscu zbudowano okazałą cerkiew, wewnątrz której znajduje się replika piwnicy, w której wykonano wyrok. To bardzo smutne miejsce, ale to nie robi wrażenia. Myślę, że gdyby ten stary dom został i piwnica nie uległa zmianie, to zarówno historyczna jak i emocjonalna wartość tego miejsca byłaby znacznie większa.

Cerkiew w miejscu domu Ipatiewa

Car abdykował, zrzekł się władzy i chciał spędzić życie jako zwyczajny obywatel Rosji, ale to były płonne nadzieje. Właściwie ta śmierć nie była przesądzona od razu, cały czas toczyły się negocjacje z angielską i niemiecką rodziną cara i carycy Aleksandry – królem Jerzym V oraz cesarzem Wilhelmem II, w sprawie wyjazdu Mikołaja II z rodziną do jednego z tych krajów.

Niestety, rodzina nie chciała wziąć na siebie takiego kłopotu. Ciała zmordowanej rodziny carskiej zostały wywiezione w głąb tajgi i wrzucone do szybu starej kopalni. Po latach odkryto je i zidentyfikowano bez żadnych wątpliwości. Wszyscy zostali zabici, nikt nie przeżył, chociaż ich dawna pokojówka przez całe życie twierdziła, że ​​jest księżniczką Anastazją. Oczywiście to nie była prawda.

Poszliśmy zobaczyć  gdzie próbowano ukryć ciała. Teraz jest tam dziewięć cerkwi i miejsce to uznane jest za święte. Stoją też pomniki Mikołaja II, Aleksandry i ich pięciorga dzieci. Z boku jest porośnięta trawą jama, tak zwana „Gania Jama” , dawne wejście do kopalni, do której wrzucano zmasakrowane ciała.  Właśnie to miejsce zrobiło na mnie jakieś przerażające wrażenie.

Pomnik dzieci cara

Dookoła szumiała tajga.

Granica Europy

Pojechaliśmy dalej drogą przez tajgę do granicy Europy i Azji. Podróż trwała około godziny i to był czas,  żeby się otrząsnąć i wrócić do teraźniejszości.

Umowna granica pomiędzy Europą i Azją oznaczona jest dwoma obeliskami. Pierwszy, skromniejszy, ufundowany przez miasto i drugi, okazały – federalny!!!

Poczuliśmy się jak odkrywcy, w końcu nie codziennie jest się na dwóch kontynentach jednocześnie.

Granica Europy i Azji

Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia i jedziemy dalej na azjatycką stronę do prywatnego muzeum uzbrojenia Armii Czerwonej. Przy wejściu pomnik – grób Nieznanego Żołnierza w dosyć oryginalnej formie dwóch strzelistych masztów z białymi żurawiami, podrywającymi się do lotu. Żurawie symbolizowały dusze poległych na wojnie żołnierzy odlatujące prosto do nieba. Wokół pomnika wieńce i bukiety kwiatów.

Ekspozycja uzbrojenia była na rozległym placu, a przy samym wejściu  stał… „RUDY”! Czołg z Czterech Pancernych i Psa, coś niesamowitego, takiego widoku nikt z nas się nie spodziewał. Nasza rosyjska przewodniczka, mówiąca z resztą nieźle po polsku, uśmiechnęła się szeroko i powiedziała – a co wy myślicie, ze w Rosji nikt nie zna tego serialu? Znamy, znamy i lubimy. Wyście ten czołg wyrzucili myśmy odkupili, nie poślemy go na złom, w końcu to kawał naszej wspólnej historii.

„RUDY”

Wracaliśmy do hotelu na tak zwanych ostatnich nogach, musieliśmy się trochę pospieszyć bo wieczorem mieliśmy samolot do Irkucka. Dalsza jazda koleją trwałaby zbyt długo.

Niedalekiego Jekaterynburga jest miasto Ałapajewsk, w którym dorastał  Czajkowski. Jest tam jego dom-muzeum ale niestety na odwiedzenie tego miejsca nie mieliśmy już czasu – szkoda.

Na lotnisko przyjechaliśmy punktualnie ale tu czekała nas niespodzianka. Bezpośredni lot do Irkucka został odwołany i w zamian za to wręczono nam bilety na przelot Jekaterynburg – Moskwa – Irkuck.

W pierwszej chwili nie mogliśmy  uwierzyć ale ostatecznie potraktowaliśmy to jako nowe wyzwanie, innego wyjścia z resztą nie było. Lot zza Uralu do Moskwy – 2,5 godziny, w Moskwie godzina tranzytu i z powrotem przez Ural do Irkucka 4,5 godziny. Cała noc  w samolocie, pomieszały się nam strefy czasowe. Różnica czasu między Irkuckiem i Moskwą wynosi 5 godzin. Lataliśmy sobie tam i z powrotem, no i fajnie. Rosja to przecież wyjątkowy kraj.

Autorka tekstu i fotografii: Grażyna Tarnowska

Korekta: Barbara Moroz

Jeśli chcesz wrócić do części 1 opowiadania, znajdziesz je tu:  

http://www.zdaniemseniora.pl/wymarzona-podroz-nad-bajkal-cz-1-moskwa-kazan/

Komentarze