„Wekowanie” pieniędzy! [Dziubnij styl #23]

Categories Dziubnij StylPosted on

 

Komuś może się wydać, że żartuję, ale nic podobnego. To technika pozwalająca osiągnąć jeśli nie bogactwo, to przynajmniej satysfakcję finansową

 

Oszczędzać można na wszystkim i zawsze, ale szczególnie ważne oraz skomplikowane jest oszczędzanie na starość. Wtedy raczej wydajemy, niż oszczędzamy i tylko niektórzy odcinają kupony i mogą sobie oszczędzać. A pozostali? Owszem, oszczędzają na jedzeniu, na ubraniu, na rozrywkach i tych „na” można mnożyć. Biegamy na bazarki osiedlowe, do sklepów z tanią odzieżą, a banki raczej omijamy. A one prześcigają się w ofertach i można się pogubić w proponowanych produktach bankowych. Jedno jest pewne i chyba to jest najtrudniejsze dla niezbyt zasobnych emerytów. Żeby skutecznie oszczędzać, należy odkładać dziesięć procent wszystkich dochodów, a powstałą w ten sposób nadwyżkę inwestować.

 

 

Nietypowe oszczędzanie

Ja zawsze inwestowałam we wszystko, co się dało przeczytać. I bardzo mi się to opłaciło, bo w końcu trafiłam na materiał poświęcony nietypowemu oszczędzaniu. Sprawa jest o tyle istotna, że oszczędzać – w sposób, który postanowiłam opisać – może każdy bez względu na wielkość przychodów, znajomość ekonomii, finansów i matematyki. Jedno jest ważne: do tego rodzaju oszczędzania trzeba się starannie przygotować.

Zaczynamy od kupna słoika albo innego przeźroczystego naczynia. Musimy dobrze widzieć, co znajduje się w środku. Do środka będziemy wkładać pieniądze. Naczynie powinno mieć przykrywkę, ponieważ nie mogą one z niego wylatywać.

Komuś może się wydawać, że żartuję. Nic podobnego. To kontynuacja pracy z naszą wyobraźnią, przekonaniami i obrazami umysłowymi, do których dodajemy konkretny przedmiot i podejmujemy ściśle określone działania.

Przede wszystkim do wspomnianego naczynia odkładamy dziesięć procent naszych zarobków i dziesięć procent wszystkich pieniędzy, które do nas trafią w jakikolwiek sposób. Może być mniej, ale określoną przez nas sumę odkładamy zawsze. Nie ma w tym nic wyjątkowego, bo, jak wyżej wspomniałam, to działanie polecają wszyscy ekonomiści. Ale wyjątkowe jest to, że musimy zweryfikować swój stosunek do pieniędzy na wyłącznie pozytywny. Inaczej to nie działa. W związku z tym trzeba przypomnieć sobie, jak mówiło się o pieniądzach w rodzinie, przeanalizować wszystko to, czego nauczyliśmy się od rodziców, np. czy uważali, że pieniądze stwarzają kłopoty, czy twierdzili, że wciąż ich mają zbyt mało. Zastanowić się, jak to wpływało na nas. Jeżeli był to stosunek negatywny, strach przed ich utratą, martwienie się o pieniądze albo wmawianie, że pieniądze szczęścia nie dają, to trzeba sprawdzić, czy takie myślenie nie zostało przeniesione0+ do dorosłego życia. Te negatywne i pozytywne przekonania bez wątpienia decydują o naszych finansowych doświadczeniach. Nasze myśli nie tylko decydują o nas, ale i o naszych finansach. A jeśli tak, należy bezzwłocznie zacząć myśleć o pieniądzach, jak najlepiej. Należy stworzyć własne przekonania dotyczące pieniędzy i uwolnić się od negatywnego do nich nastawienia.

Samo odkładanie nie wystarczy

Jak to zrobić? Pomoże nam w tym słoik i zbierane w nim pieniądze. Samo odkładanie nie wystarczy. Należy raz w tygodniu (albo częściej) wyjmować je, zachwycać się nimi, dotykać, głaskać, cieszyć się, że ich przybywa, myśleć o własnym bogactwie, nawet jeśli w naczyniu jest kilka groszy. Wyobrażać sobie, co dzięki nim osiągniemy. Kochać pieniądze. Takie myślenie będzie je przyciągać. Kiedy słoik się zapełni, trzeba jego zawartość zanieść do banku i zacząć znowu odkładać. Pieniądze z banku możemy oczywiście inwestować, ale nie wydawać na bieżące potrzeby. I tak powoli stajemy się właścicielami fortuny.

 

 

Spróbowałam. Cieszyła mnie zabawa z oglądaniem, zachwycaniem się i głaskaniem pieniędzy. Nie liczyłam, ile ich mam, ale do zasad się stosowałam. Niestety, nie zdążyłam zanieść ich do banku, bo je wyciągnęłam ze słoika w sytuacji kryzysowej. Nie zarobiłam nic, ale wtedy te pieniądze uratowały mnie od zaciągnięcia długu i stresu.

Wystarczy ten jeden argument, żeby kupić słoik i przymilać się do pieniędzy. Jest coś jeszcze, bo zamiast przymuszania się do oszczędzania można się świetnie bawić, każda zabawa to czysta przyjemność. A mały mająteczek fantastycznie się przydał i przyda się każdemu. A poza tym myślenie o własnym bogactwie, lubienie pieniędzy i manifestowanie tego zwiększają nasze możliwości ich posiadania, a nic nie kosztują.

Przyjemnego „wekowania” pieniędzy.

 

Autorka: Basia Dziubińska

Komentarze