Święto Zmarłych – Święto Pamięci [Dziubnij Styl #24]

Categories Dziubnij Styl, SpołeczeństwoPosted on

To bardzo osobisty dzień, ale tradycja powoduje, że są w nim wspólne dla wszystkich zachowania i sposoby okazywania pamięci bliskim zmarłym

fot. Fotolia

Każdy z nas w różnym stopniu pamięta o bliskich zmarłych, chociaż najczęściej pamiętamy o samym fakcie ich śmierci i o tym, jak wtedy cierpieliśmy. Często umyka nam pamięć o tym, jacy byli, jak ważni byli dla nas, jak ich kochaliśmy. Przypomnienie tego to sens Święta Zmarłych. To czas, kiedy uświadamiamy sobie tęsknotę za nimi, to czas nie dla nas, a dla Nich. Zawsze wtedy zadaję sobie pytanie, co jest dla mnie ważniejsze: smutek, który jest jakby obowiązkowo wpisany w ten dzień, czy radość, że zostawiam wszystkie swoje, nawet najważniejsze, codzienne sprawy i idę do Nich w odwiedziny. Zawsze, tak jak i za Ich życia cieszą mnie te odwiedziny.

Oczywiście, banałem jest stwierdzenie, że czas goi rany. Banałem, ale i prawdą, bo goi rany i zmienia nasz stosunek do samego faktu śmierci. Co roku przyjmujemy go z większą pokorą, robiąc w naszej psychice więcej miejsca na wspomnienia niż na rozdrapywanie ran.

Zaduma czy wystrój?

Dlatego, moim zdaniem, Święto Zmarłych ma dwa znaczenia. Dla tych, którzy celebrują cały ten dzień, stanowi odświeżenie wspomnień, uświadomienie faktu, że tego dnia tęsknota znowu zbliżyła nas do siebie. A dla innych, że najważniejszy jest wystrój grobu, chwila zadumy, szybki znak krzyża i do domu, bo tego świątecznego dnia trzeba świątecznie ugościć żywą rodzinę. Wbrew pozorom wcale tych osób nie krytykuję. Zrobili to, co nakazuje tradycja, oczyścili grób, zapalili świeczki, chwila zadumy i powrót do domu. Ich pamięć, ich wspomnienia, ich sprawa.

fot Fotolia

Jestem na cmentarzu kilka razy w roku. Za każdym razem bardzo się cieszę z odwiedzin, zawsze trochę pogadam z moimi zmarłymi, przypomnę sobie coś szczególnie miłego, zawsze poproszę o opiekę. W Święto Zmarłych jest trochę inaczej, bo opiekujemy się sobą wzajemnie. I czy to powinno nas smucić?

Przerost treści nad formą

Smuci mnie co innego. Można to nazwać przerostem treści nad formą. Chodzi o akcesoria niezbędne w Święto Zmarłych, czyli kwiaty i znicze. Przed cmentarzami wręcz rozkwitają prawie niezliczone ilości chryzantem i to w kształtach i kolorach, o jakich nie śniło się florystom. Mnie zachwyciły np. czarne chryzantemy, niebieskie, zielone, brązowe. Nie tylko kolor przykuwał uwagę, ale i kształty – od wielkiej kopy, do malutkich doniczek-kulek całych z kwiatków. Oczywiście, wiązanki, wieńce, w tym kwiatowe krzyże, to nowość. Na szczęście są też zwyczajne chryzantemy w kolorach, jakie nadała im natura.

fot. Fotolia

Kwiaty, kwiatami, ale prawdziwe szaleństwo zaczyna się, kiedy chcemy kupić znicze. Pomijam zwyczajne, skromne światła, które kupowałam i będę kupowała. Obok nich stoją wielkie znicze, suto zdobione motywami roślinnymi albo religijnymi i mam tu na myśli nie tylko krzyże. Są w różnych kształtach, np. wielkich latarni, dzwonów odwróconych do góry nogami, kielichów i innych, których nie mogłam zidentyfikować. I „idą” jak ciepłe bułeczki.

Z gustami nie dyskutuję, tak samo jak z komercją, która opanowała stragany, bo takie czasy. To też ma urok. Radość z dobrego zakupu, który nam się podoba, bo chcemy naszych zmarłych obdarować od serca z przekonaniem, że dajemy im najpiękniejsze kwiaty i znicze.

fot. M.Foryś

Autorka: Basia Dziubińska

Komentarze