„Jak się śmiać – to tylko z Elżbietą” [Wywiad z seniorką, która inspiruje]

  • Posted on: 28 czerwca 2017
  • By:

Rozmowa Anny Pielińskiej z Elżbietą Ćwiklińską-Kożuchowską, prezeską fundacji  Klasa Kobiet, o której jej znajoma Elżbieta Kisielewska,  członkini Klubu Klasa Kobiet napisała: Jak się śmiać – to tylko z Ćwiklińską-Kożuchowską, czyli Ćwikłą bądź Ćwikiełką. Z czego? Ze wszystkiego. Z siebie, z niej, z przypadków życiowych, literackich, teatralnych, żeńskich, męskich i nijakich. Przy żartach, którymi przerzuca się jak pingpongowymi  piłeczkami,  śmieją się jej oczy, zęby, włosy i biodra w wirującej spódnicy. Każda okazja do dowcipu jest dobra, pod warunkiem, że dzieje się w ramach kolejnej akcji „zabezpieczania” dobrego samopoczucia  kobiet dojrzałych.

Anna Pielińska: Kiedy i w jakim celu  powstał Klub Klasa Kobiet?

Elżbieta Ćwikilińska-Kożuchowska: Wszystko zaczęło się od pomysłu, aby założyć „kawiarenkę internetową dla kobiet”, kiedy wiele moich koleżanek – a było to ponad 10 lat temu –  przyznawało się otwarcie, że nie umieją  korzystać z komputera i nie wiedzą jak sobie  z tym poradzić. A potem pojawiły się inne pomysły i tak wyewoluował klub – nazwałam go Klubem Klasy Kobiet, ale to znacznie później.

W jakim momencie swojego życia wtedy byłaś?

Miałam 55 lat, wróciłam do Polski po kilkuletnim  pobycie  zagranicą i  rozglądałam się za jakimś sensownym  zajęciem. Myślałam sobie tak: mam wolny czas, dzieci odchowane, dorosłe, codzienność zagospodarowana. Jestem inżynierem elektrykiem, ale w swoim zawodzie po tak długiej przerwie nie miałam już czego szukać. Wszystko się zmieniło. Usiadłam więc na przysłowiowej kanapie i pomyślałam sobie tak: na czym ja się jeszcze znam? – Chyba tylko na  starzejących się kobietach.

Dlaczego tak pomyślałam? – Ciągle słyszałam od  otaczających mnie kobiet, a ja bardzo lubię przebywać w kobiecym towarzystwie,  że tak jest strasznie smutno, bo dom pustoszeje, dzieci z niego wyszły… krótko mówiąc syndrom opustoszałego gniazda w najczystszej postaci. Jak to? – To ja nie posiadam się z radości, że obowiązki i poczucie odpowiedzialności topnieją i radość mnie rozpiera, a inne kobiety cierpią! – Zobaczymy co się da zrobić. Szkolenia komputerowe na pewno. Do roboty!

Podjęłam działalność gospodarczą, wynajęłam mieszkanie na parterze, kupiłam trzy komputery i rozpoczęłam podstawowe szkolenia komputerowe. Minął niepostrzeżenie rok mojej działalności; nawiasem mówiąc,  działalność gospodarcza nie przynosiła zysków tylko straty. Ale ja w tym czasie mnóstwo się nauczyłam, dowiedziałam się o istnieniu organizacji pozarządowych, poznałam różne formy organizacyjne, ich różnice i możliwości i podjęłam ważną decyzję -zakładam fundację. Już wówczas wiedziałam, że to jest to!

Co dalej się dzieje  z Twoją przygodą z kobietami dojrzałymi?

Uczyłam kobiety korzystania z komputerów, ale w międzyczasie one  ze sobą rozmawiały, zaprzyjaźniały się, więc pomyślałam, że trzeba zrobić takie miejsce, gdzie będą się mogły spotykać i gdzie będziemy mogły się wymieniać doświadczeniami naszego dojrzałego życia, wspierać się wzajemnie, itd. . Fundacja Klasa Kobiet powstała 10 lat temu. Jej pierwszym projektem był Klub Klasa Kobiet – miejsce przyjazne kobietom w każdym wieku i kondycji.

Pięć lat później powstał Uniwersytet Drugiego Wieku, bo okazało się, że my kobiety nie tylko chcemy się ze sobą spotykać i rozmawiać, rozwijać umiejętności informatyczne, ale chcemy też rozwijać się w innych dziedzinach, chcemy się szkolić, ale chcemy się uczyć, poprawiać kompetencje, podnosić  kwalifikacje, słowem doskonalić i rozwijać się, bo to może stać się przydatne w momencie szukania pracy. To przedsięwzięcie było i jest przewidziane także dla mężczyzn (męskich uczestników jest około 10%).

Elżbieta Ćwiklińska-Kożuchowska i Anna Pielińska

Dlaczego Uniwersytet Drugiego Wieku?

W odróżnieniu od tego „pierwszego” dla młodych ludzi i Uniwersytetów Trzeciego Wieku dla starszej generacji ludzi dojrzałych, Uniwersytet Drugiego Wieku Pomyślany jest dla osób dojrzałych, pomiędzy pierwszym i trzecim wiekiem, którzy u nas znajdą interesujące dla siebie przedmioty

Czy był następny projekt po Uniwersytecie Drugiego Wieku?

Był oczywiście. Kolejnym projektem , już od roku w realizacji we współpracy z Centrum kultury Łowicka, jest Wszechnica Obywatelska. Raz w miesiącu zapraszamy wybitnych specjalistów,  aby rozmawiać o poważnych sprawach, aby rozumieć więcej, aby uaktywniać postawy obywatelskie w ludziach dojrzałych i rozbudzić potrzebę budowania społeczeństwa obywatelskiego.

To są trzy główne projekty fundacji – Klub, Uniwersytet i Wszechnica. Bardzo chciałabym, aby one  równolegle „szły dalej”.

Wykluwa się następny projekt, który nazwałam roboczo Punkt Pracy. Ma być skierowany do osób młodszych, 50, a nawet 45 letnich, które zaczynają mieć kłopoty ze znalezieniem pracy.  To ma być pomoc w przystosowywaniu się do wymogów obecnego, bardzo trudnego, rynku pracy. Pomoc psychologiczna  i  merytoryczna i „techniczna”. Wejście do gabinetu na rozmowę kwalifikacyjną, w którym o naszym losie ma zdecydować znacznie młodszy człowiek, to ogromne wyzwanie , porównywalne do wystąpienia na scenie teatru. Ogromnie stresująca a nawet paraliżująca, ale można się do tego przygotować.    

Słuchając Twojej relacji o fundacji  wyobrażam sobie, że siedzi naprzeciwko mnie nie inżynier, lecz psycholog, który poznał tajniki kobiecej duszy.

Ja jestem tylko psychologiem amatorem, ale już niejedna osoba powiedział mi: „jesteś niezłym psychologiem”. Psychologią interesowałam się od zawsze, a jak byłam za granicą, to sobie  psychologię trochę postudiowałam. Miałam tam dostęp do literatury której w PRL-u nie było. Stąd wzięła się moja odwaga podjęcia takiej właśnie działalności. Wiedziałam, że łatwo nawiązuję kontakty z ludźmi i staram się zwracać uwagę na to, co inni myślą, czują, czego potrzebują. Wiedziałam już też, co potrzebne jest kobiecie mojego pokolenia, co chcę im proponować, bo to jest moje pokolenie.

To był mój kapitał zakładowy!

Jeśli mówię, że znam sprawy kobiet , dojrzałych to jest to prawda, ale z zastrzeżeniem: kobiet mieszkających w dużych miastach, ale we wsiach czy małych miasteczkach to już nie . Wiem, bo trochę jeździłam po Polsce z działaczkami Kongresu Kobiet i  rozmawiałam z sołtyskami, mieszkankami wsi i miasteczek, i poznałam różnicę życia tu i tam.

Elżbieta Ćwiklińska-Kożuchowska

Jaki jest Twój związek z Kongresem Kobiet?

Jestem współzałożycielką Kongresu Kobiet i vice-prezeską pierwszego zarządu.    Przez kolejne trzy lata byłam w radzie stowarzyszenia,  obecnie jestem w radzie programowej stowarzyszenia Kongresu Kobiet. Nadal jestem z tym środowiskiem związana. Na kolejne kongresy przygotowuję panele dla kobiet 50+ , które cieszą się ogromnym powodzeniem,  ale powoli przekazuję to młodszym koleżankom, bo taka jest kolej rzeczy, a ja całą swoją energię oddaję teraz fundacji.  

Czy możesz mi opowiedzieć, jak doszło do takiej sytuacji, że w ramach Klubu Klasy Kobiet powstają jak pączki na łodyżkach – koło teatralne, filmowe, literackie,  fotograficzne? Czy są to oddolne inicjatywy?    

Ja zachęcam, wręcz inicjuję oddolne działania i jestem z tego powodu szczęśliwa, ponieważ największą moją radością jest aktywność kobiet – po to założyłam fundację. Jeśli ktoś  coś potrafi robić, niech to robi, niech znajdzie chętnych do tego czy owego wspólnego działania, i niech, co  najważniejsze, to zorganizuje. W ten sposób powstają różne opcje aktywnego spędzania czasu kobiet 50+.  

Jak patrzę na działania fundacji z perspektywy „zwykłego” członka sporadycznie uczestniczącego w jej wydarzeniach,  to widzę bardzo sprawnie działającą organizację, opierającą się na działaniu jednego człowieka czyli Ciebie. Czy tak jest rzeczywiście?

Taka jest rzeczywistość, większość prac organizacyjnych wykonuję sama. Jest Zarząd fundacji i jest Rada fundacji. Bez pomocy tych koleżanek zginęłabym dawno a Fundacja przepadłaby z kretesem. Wszystkie wątpliwości i poważniejsze decyzje konsultuję, bo stara zasada: co dwie głowy… powstała z doświadczenia i obserwacji życia, ale na co dzień muszę starczyć sama. Bezcenna jest wzajemna życzliwość i serdeczność uczestniczek – w dobrej atmosferze wszystko jest proste.

Koła zainteresowań, a jest ich kilka: koło literackie, teatralne, turystyczne, taneczne, brydżowe prowadza wybrane opiekunki i świetnie dają sobie radę.

Uniwersytet Drugiego Wieku prowadzę sama. To jest duża odpowiedzialna praca i nie mogę nią nikogo innego obarczyć, ponieważ nie ma na to pieniędzy. Ja chcę, żeby na Uniwersytet uczęszczało jak najwięcej ludzi i wysoką frekwencję na zajęciach Uniwersytetu osiągam dobrym poziomem i niskimi opłatami. To ma być projekt dostępny dla ludzi o różnym stopniu zamożności.

Elżbieta Ćwiklińska-Kożuchowska

Co uważasz za swój największy sukces w działaniu fundacji Klasa Kobiet?

Bezsprzecznie największym sukcesem, największą satysfakcją  jest Klub Klasy Kobiet – my się spotykamy już dwanaście lat i jest sporo pań, które są w klubie od  początku jego istnienia. Grono klubowiczek jest płynne, nowe osoby przychodzą, inne odchodzą, ale często po paru latach znowu się pojawiają. Cotygodniowa obecność w klubie nie jest obowiązkowa, każdy wybiera te wydarzenia, które mu odpowiadają i w nich uczestniczy. Największą wartością klubu jest to, że kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą, znajdują bratnia duszę, spędzają ze sobą czas również poza klubem, dzielą się  swoimi sprawami, wspierają się, no i że się aktywizują. Organizują samodzielnie różnorodne wydarzenia poza lokalem klubowym, jak wycieczki do ciekawych miejsc w Warszawie  i poza nią. Były panie, które z Warszawy się wyprowadziły i bardzo żałowały, że nie będą uczestniczkami spotkań. Namówiłam je do założenia klubów w ich miejscowościach. I tak pod moimi auspicjami działają kluby w Łomiankach, Piasecznie, Lublinie (jest tam też Uniwersytet Drugiego Wieku). Ja się z tego bardzo cieszę i chciałabym żeby takich miejsc, gdzie kobiety się zbierają, aktywizują i wspierają było w Polsce tysiące, bo to jest azyl od codzienności  miejsce przyjazne  dla kobiet w każdym wieku i kondycji”.

A czy były jakieś wydarzenia w czasie Twojej obywatelskiej działalności, które byś określiła jako porażkę?

Tak, były porażki. Trzy. Trzykrotnie odmówiłam uczestnictwa w przystąpieniu do Klubu, ponieważ te osoby nie chciały respektować reguł obowiązujących w naszym gronie. Nie było to miłe, ale zrobiłam taki krok.

Teraz chciałabym zadać pytanie bardziej osobiste. Jak godzisz pracę w fundacji z życiem prywatnym, z przyjemnościami – jesteś żoną, matką, babcią?

Jestem osobą energiczną i uporządkowaną, tak o mnie mówią i chyba tak jest. Każdego dnia wieczorem piszę na kartce co mam zrobić w dniu następnym i potem sukcesywnie skreślam pozycje zrealizowane.

W ten sposób godzę życie rodzinne, różne przyjemności i pracę społeczną. Uważam, że życiem  trzeba zarządzać.  Z dziećmi i wnukami spędzam tyle czasu, by ten wspólny czas  był  przyjemnością dla mnie i dla nich. Oczywiście z wyjątkiem sytuacji awaryjnych.

Elżbieta Ćwiklińska-Kożuchowska

Na zakończenie naszej rozmowy, chciałabym zapytać – czym dla Ciebie jest wiek dojrzały?

Zabrzmi to może prowokacyjnie, ale to mój najlepszy czas! Jest to cudowny okres powrotu wolności. nie mam wielkich obowiązków, mam bardzo dużo planów i poczucie, że jest dużo do zrobienia ot, tak pro publico bono.  Młodość to bardzo piękny, ale okropny okres i tak ja wspominam. Same trudne  decyzji do podjęcia, w sprawie studiów, pracy, potem dzieci, pracować czy zając się nimi i jak długo, wybór szkoły, powrót do zawodu, czy zmienić prace, ścieżkę kariery itp. a z tym wszystkim wiązała się ogromna  odpowiedzialność, która mnie obezwładniała. W momencie, kiedy dzieci były już dorosłe, ja nie miałam jeszcze pięćdziesiątki –  wcześnie założyłam rodzinę – poczułam się znowu wolnym człowiekiem, jak za młodych lat, tylko już  nic nie musiałam a wiele mogłam.

W dojrzałym wieku, nie tylko możemy, ale w miarę sił i możliwości powinniśmy fundować sobie przyjemności i dobrze przeżywać każdy dzień.  Cieszmy się tym, bo nie wiadomo, co przed nami. Wiadomo tyle, że lepiej nie będzie Jedno powinniśmy wziąć sobie do serca: póki czas zapobiegajmy samotności. Powinniśmy zadbać o swoje znajomości, być wyrozumiałym i empatycznym. Jeżeli czujemy się osamotnieni, bo nie ma wokół nas nikogo życzliwego, to  powinien być to dla nas dzwonek alarmowy.. Widocznie niezbyt dobrze dbaliśmy o nasze znajomości. W starość, w ludzi w trzeba inwestować, a o przyjaciół dbać jak o siebie samego.  To jedyne o co powinniśmy się jeszcze troszczyć.  

Dziękuję za rozmowę.       

Spotkania Klubu Klasy Kobiet odbywają się w Centrum Kultury „Łowicka” na Mokotowie w Warszawie, a zajęcia Uniwersytetu Drugiego Wieku wg. zapisów w różnych miejscach, ale zawsze na Mokotowie.

www.klasakobiet.pl

www.uniwersytetdrugiegowieku.pl

 

Komentarze