Odrobina szaleństwa z białą bluzką bez pleców [DZIUBNIJ STYL #14]

  • Posted on: 20 lipca 2017
  • By:

 

Staram się walczyć z wieloma zakazami dla osób w starszym wieku. Zakazami spreparowanymi nie tylko przez „niedobrych młodych ludzi”, ale i przez nas samych. Nie znoszę tego: „to nie tak, to nie wypada”, a najbardziej nienawidzę tego: „jestem na ta zbyt stara’”. Zawsze będę powtarzała, że jest jedno niepodważalne kryterium. To estetyczny wygląd, który jest podstawą dobrego smaku, i tego trzeba się trzymać.

Ale poszaleć też można. Ja szaleję w domu i nie mam na myśli hucznych domówek, od których sąsiadom wypadają okna, ale domowe ubranka. Kiedyś panie chodziły w domu w tym, co zakładały do pracy czy na zakupy. I to było niezbyt wygodne, ale jeszcze do przyjęcia. Niestety, często w domu zakładały stare, zniszczone ciuchy i te klasyczne, i w najgorszym wydaniu przyciasne spódnice, które nawet anorektyczce dodawały objętości. Teraz, panie bardziej dbające o siebie w domu zakładają dresy. Jestem za, ale pod jednym warunkiem: że są ładne.

Mam kilka par spodni i do tego zwariowane bluzki, np. –  jak na zdjęciu – bez pleców. Nie założyłabym jej na zakupy, bo jest niewygodna, ani na przyjęcie, bo nie dość że niewygodna, to do tego musiałabym jeszcze pilnować, żeby mi nie spadła do pasa. Ale z takim modnym cudem jest problem. Trzeba mieć przynajmniej znośny biust. Na szczęście napisy z przodu bluzki bardzo ładnie kryją mankamenty każdego biustu. Jednak napis napisem, ale najbezpieczniej nosić taką bluzeczkę w domu. Nie musi wtedy nikogo, oprócz nas, zachwycać. Nie musimy zastanawiać się, czy przyjaciółka, mówiąc że to jest super, kombinuje, na ile zwariowałam z lataniem prawie na golasa, ani tłumaczyć, że jest tak gorąco i dlatego muszę tylko cokolwiek narzucić. To cokolwiek w naszym własnym domu wytrąca argumenty nawet najgorszej przyjaciółki, bo w moim domu to jest moja sprawa. W gołych plecach jest coś intymnego, a intymnością bez względu na wiek nie chciałabym się dzielić, ale w domu proszę bardzo. Niestety często zdarza się tak, że kobiety nawet w swoich domach tworzą modowe ograniczenia, bo nie starcza im odwagi, żeby sobie poszaleć nawet bez publiki.

Trochę o goliźnie!

Golizna najbardziej pasuje w miejscach przeznaczonych dla nudystów. Fakt, że wszyscy są goli, powoduje w naturalny sposób, że pasuje to wszystkim – małym, grubym, ładnym, brzydkim itp., bez różnicy. Natomiast rzecz ma się inaczej, kiedy odkrywamy różne części ciała w różnych sytuacjach. Duży dekolt pasuje bardziej na imieninach u cioci Jadzi niż podczas wizyty u lekarza. Szczególnie ostrożnie należy „używać” golizny w starszym wieku. Wcale nie dlatego, że nie wypada, ale dlatego, że „wtrąca się” w tę sprawę natura.

A wracając chociażby do dekoltu na imieninach cioci: wydekoltowane panie z obwisłym biustem i pomarszczoną skórą nie wyglądają modnie i seksownie, lecz nieestetycznie. Obwisły biust może mieć młoda dziewczyna, ale zmarszczki to przypadłość starszego wieku. Warto i trzeba z nimi walczyć, ale póki nie ma na nie kosmetycznej rady, trzeba je ukrywać. Podobnie jest ze zbyt krótkimi sukienkami i spódnicami. Chodzi o tę długość, która odkrywa cellulit na udach. Równie brzydko prezentują się z nim i starsze panie, i młode dziewczyny, z tym że starsze powinny być mądrzejsze w pokazywaniu „pomarańczowej skórki”.

U starszych pań najbardziej rażą mnie odkryte ramiona, a szczególnie ręce. Bardzo często skóra na nich wisi, układając się w brzydkie fałdy. Słyszę już –„upał trzydzieści stopni, a ja będę myślała o rękawach”. No właśnie, wyjściem są rękawy, a i takie na upał się znajdą. A wydekoltowane koszulki, wyglądające jak kawałek bielizny opinający bardzo często oponki w talii, podkreślające źle dopasowane staniki i wylewający się z nich tłuszcz? Nie ma usprawiedliwienia dla takiego widoku nawet na plaży. Przecież można inaczej, trzeba tylko umieć patrzeć na siebie w lustrze. Chyba każda z pań wie, że istnieje bielizna obciskająca. Wcale nie proponuję wkładania jej na plażę, ale są kostiumy kąpielowe przynajmniej częściowo ukrywające nadmiar kilogramów. Starsze kobiety z nadwagą w kostiumie dwuczęściowym są równie nieatrakcyjne, co starsi panowie z brzuchami zakrywającymi majtki. Jednak jest jedna rzecz optymistyczna. Starsi państwo nie pokrywają sobie ciała tatuażami, jak młodzi ludzie, którzy z dumą się pokazują z tymi rysunkami. Pewnie wiedzą, że tatuaże z wiekiem, kiedy więdnie skóra, też więdną, a wtedy ma się tylko „pomazane” ciało

Jedna z moich przyjaciółek stwiardziła, że chyba nie lubię starszych pań, a przecież nie wszystkie mogą być chude i ładne. Bardzo lubię starsze panie, ale nie lubię i nie mam zamiarun oszczędzać tych, które nie czują skrępowania i wstydu, pokazując swoje ułomności.

Oczywiście, istnieją sześćdziesięciolatki i starsze panie, które mają piękne ciała. Nie widzę nic nagannego, że je pokazują, a nawet stanowią one zachętę dla innych, żeby dbać o siebie. Oczywiście, może nam być wszystko jedno, czy nam się coś wylewa, czy nie, czy możemy się postarać, żeby to zmienić. Tylko warto pamiętać, że właśnie to wszystko jedno powoduje, że się szybko i brzydko starzejemy.

 

Basia Dziubińska

 

Za chwilę brak uśmiechu odstrasza i wakacje bez pieniędzy.

Komentarze