Obudź w sobie wewnętrzne dziecko [DZIUBNIJ STYL #16]

  • Posted on: 6 sierpnia 2017
  • By:

Budzenie albo poszukiwanie w sobie dziecka nie jest nowym trendem w psychologii. Jest to ćwiczenie polecane przez lekarzy, ale mimo tego nie jest właściwie wykorzystywane, szczególnie przez osoby starsze. Oczywiście nie chodzi tu o udawanie dziecka, infantylne zachowywanie się czy wręcz wygłupianie się. W uproszczeniu, chodzi mi jedynie o wykorzystanie efektów, a nie analizowanie całości zagadnienia, bo o tym mogłabym pisać lata.

Chciałabym zwrócić uwagę na wykorzystywanie tych psychicznych możliwości dziecka, które tworzą zdrową, nie obciążoną psychikę. Taki sposób  „odciążenia” naszych myśli i uczuć znakomicie pomoże w rzeczywistym odpoczynku psychicznym. Sprawa pierwsza, musimy przez czas odpoczynku ograniczyć się do życia tu i teraz, czyli do życia teraźniejszością. Skupiamy uwagę na tym, co dzieje się tu i teraz, tak jak dzieci. Świadomość teraźniejszości nie starzeje się, jest taka sama, czy mamy kilka, czy np. 90 lat. A więc o przeszłości czy przyszłości pomyślimy potem.

Sprawa następna: róbmy rzeczy, które robiliśmy w dzieciństwie, np. przeczytajmy ulubioną książkę naszego dzieciństwa, pobawmy się kalejdoskopem. Zafundujmy sobie podczas naszych wakacji np. skakanie na skakance, jazdę na wrotkach. Zróbmy potrawę naszej mamy, a może spróbujmy pohuśtać się na placu zabaw.

Psychologowie radzą, żeby taką metodę – dziecinnej ciekawości, spontaniczności i energii w działaniu – wprowadzić na stałe do codziennych zajęć. Po co? Bo jest to część naszego ja, która się nie zestarzała. Postarajmy się myśleć i zachowywać jak dziecko. Przypomnijmy sobie, jak mocno potrafiliśmy się cieszyć, jak cieszyły nas drobiazgi, że przestał padać deszcz, że mogliśmy wyjść na podwórko, że mama kupiła lody za złotówkę. Przypomnijmy sobie, jak pięknie potrafiliśmy się bawić nawet bez zabawek albo zabawkami robionymi przez naszych rodziców. Jak sami potrafiliśmy robić zabawki.

Dzieci cieszą się, że istnieją, mają w sobie radość życia, którą my w miarę upływu lat marnujemy, tracimy z wiekiem. Cieszy nas wiele rzeczy, ale nie jest to radość dziecięca. Koniecznie trzeba sobie ją przypomnieć.

Najwyższa pora, żebyśmy – przynajmniej od czasu do czasu – stali się osobami radosnymi, kreatywnymi, wykorzystywali każdą okazję do cieszenia się. Jeżeli zdałamy, żeby nasza wyobraźnia zafunkcjonowała jak za dziecinnych lat, osiągniemy wiele. Nie tylko odmłodzimy się, ale poczujemy prawdziwą radość życia.

I żeby było jasne! Nie chodzi o to, żebyśmy udawali dzieci, bawili się w dzieci, latali na podwórko, zabierali dziewczynkom lalki albo skakanki, chłopców zrzucali z desek albo zabierali im sztuczne szabelki. Skakać na skakance możemy w domu, a to, że chcemy pohuśtać się na huśtawce, nikogo nie zdziwi, jeździć na rowerze możemy w każdym wieku. Książki z naszego dzieciństwa możemy dostać w każdej bibliotece. Więc nie o robienie cyrku tutaj chodzi. Chodzi o to, żebyśmy spróbowali i próbowali aż do skutku przypomnieć sobie i poczuć swobodę dziecięcej psychiki, umiejętność zabawy, radość, ciekawość. A wtedy uzupełnimy nasze psychiczne wakacje pamięcią, która nigdy się nie zestarzała i nie zestarzeje – i będę powtarzała to do skutku, bo ta pamięć,to nasz bezcenny kapitał – i wyzwoli w nas energię, która przetrwa dłużej niż kilka dni.

 

Dla tych, którzy planują psychiczne wczasy, mam świetny pomysł na zabawę. Chodzi o zabawę na Paradzie Seniorów, która odbędzie się w Warszawie już 2 września. Wiem, co piszę, bo na tej imprezie jestem zawsze. Nie jest to impreza na zasadzie realizacji sztywnego i często nudnego programu. Tam się wciąż coś dzieje – i dla ciała, i dla ducha. Z wielu rzeczy możemy ucieszyć się właśnie jak dzieci. Dlatego zwracam uwagę na Paradę Seniorów, bo nie tylko seniorzy są tam zawsze. Zawsze jest tam bardzo dużo młodzieży i dzieci, których energię i radość życia możemy obserwować i przypominać sobie nas samych.

Na Paradzie Seniora naładujmy akumulatory.

Biżuteria, która nie tylko zdobi, ale i cieszy! 

Oczywiście, to ozdoby zrobione przez siebie. Ta praca świetnie wpisuje się w psychiczne wakacje, bo jest, tzn. może być, wyrazem naszej kreatywności, świadczyć o naszej wyobraźni i – co nie jest w naszym emeryckim budżecie bez znaczenia – świetnie uzupełnia czy uatrakcyjnia garderobę. Zrobienie sobie sznurka koralików to żadna sztuka, ale zrobienie kompozycji z koralików , to już „wyższa szkoła jazdy”. Do tego trzeba wiedzy i wyobraźni. Co zrobić, jak się nie ma ani wyobraźni, ani wiedzy? Nic prostszego. Trzeba zacząć podglądać dobre wzory. A nawet wtedy, kiedy ma się własne pomysły, warto też zorientować się, co jest najmodniejsze i połączyć własne pomysły z modą.

Są sklepy, które specjalizują się w biżuterii. Tam właśnie, podpatrując, można zorientować się, jak zrobić ozdoby. Mam na myśli nie tylko małe, prywatne sklepiki, ale także te ekskluzywne w galeriach handlowych. Nawet nie wiedziałam, że to taka świetna zabawa. Oczywiście, trochę trzeba zainwestować, kupić tasiemki, koraliki, zawieszki i inne cuda. Są sklepy specjalistyczne z takimi akcesoriami. Można w nich zamówić np. naszyjnik naszego pomysłu, ale wtedy zabawa jest trochę, ale tylko trochę, mniejsza.

Biżuterię lubiłam, ale tak na zawsze polubiłam ją dzięki Basieńce. Było to dawno temu. Basieńka z ubierania się w biżuterię zawsze robiła modową sztukę. Ubrana w zwykły, bawełniany podkoszulek powinna wyglądać zwyczajnie. Ona jednak ozdabiała go biżuterią i chyba tylko światowej rangi projektantka mogła z nią konkurować. To dzięki niej zaczęłam doceniać znaczenie biżuterii w ubraniu i na szczęście zostało mi to do dzisiaj. Fakt, że w zależności od rodzaju można ją nosić od rana do wieczora, daje nam nieograniczone możliwości w jej projektowaniu i robieniu. W następnym blogu napiszę o dzianinowej biżuterii. To dopiero zabawa dla każdej z nas.

 

Basia Dziubińska

 

Za chwilę o zamotkach , o przyjaźni i co współnego ma przyjaźń z modą.

 

Komentarze