Leczenie mózgu przez internet [Dziubnij Styl #28]

Categories Dziubnij Styl, Styl Życia, ZdrowiePosted on
leczenie przez internet

Z tego nie wszyscy mogą się wyleczyć i nie chodzi o mózg, ale o internet

Wiem, że teraz będę się kopała z koniem albo walczyła z niemożliwym, bo nikogo nie oduczę leczenia się przez internet. Nie mam na myśli zbierania informacji medycznych zamieszczanych w internecie, ale leczenie. Skąd ta pewność? Myślałam, że tylko ludzie bardzo zdesperowani albo ci co nie mają pojęcia o tym, jakie mogą być skutki takiego leczenia, wykorzystują internet, jak lekarza specjalistę, ale nie!

Ostatnio, moja bardzo inteligentna koleżanka oświadczyła mi, że znalazła znakomity sposób na migrenę, z którą walczy od wielu lat. Jak się okazało, sposób znalazł jej syn i to właśnie w internecie. Młody człowiek trafił na informację o aparacie, który likwiduje ból migrenowy, w najgorszym razie go łagodzi. Chcąc pomóc matce, kupił urządzenie, bo dodatkowo wyczytał, że ma wszelkie potrzebne atesty. Koleżanka natychmiast zaczęła go używać i nawet nie poinformowała o tym neurologa, u którego leczy się od lat. Ból nie zniknął, jedynie trochę się zmniejszył. Nie ma pojęcia, czy taka sytuacja dalej się utrzyma.

leczenie przez internet
fot. Fotolia

Byłam w szoku. Przecież wciąż słyszy się informacje o niebezpieczeństwach przyjmowania lekarstw kupowanych przez internet. Wiele osób przypłaciło to życiem, np. osoby przyjmujące lekarstwa na odchudzanie  „przepisane” przez internet.  W wypadku koleżanki jest równie niebezpiecznie, bo chodzi o mózg. Na moje przerażenie  zareagowała z całkowitym spokojem i ze zdziwieniem, że ja się dziwię. Nie opanowałam się i zaczęłam na nią krzyczeć, że to okropne, jak można używać urządzenia, o którym wie tylko tyle, co napisano w internecie. Fale, które ono emituje, bezpośrednio działają na mózg. Naukowcy sprawdzają czy np. telefony komórkowe nie działają na nas szkodliwie. Telefony, których używamy od lat. A ona kupuje jakiś przyrząd, przystawia go do głowy i twierdzi, że nawet nie jest przekonana, czy daje jej stuprocentową ulgę. A jednak robi to nadal. Dlaczego nie skonsultuje tego z neurologiem. Może coś do niej dotarło, bo obiecała zapytać lekarza. Obiecała, ale nie jestem przekonana, że tak zrobi, bo będzie się za siebie wstydziła.

Z tej historii wynika kilka rzeczy. To, że tak wiele osób leczy się przez internet, to też skutek systemu. U nas na wizytę u specjalisty czeka się nawet kilka lat. I co mają robić ludzie, których choroba się pogłębia. Zamiast szukać sposobu na leczenie u znachora szukają rady w internecie. I żeby zachowywali ostrożność, konsultowali to z lekarzami, ale oni – tak jak moja koleżanka – wstydzą się swoich decyzji i wolą omijać lekarza.

leczenie przez internet
fot. Fotolia

W internecie można leczyć wszystko i to od ręki. Ludzie wolą ryzykować, niż czekać. To zupełnie, jak z radami koleżanek, jedna drugiej poleciła proszki, bo jej pomogły. Każdy z nas jest inny, a nasza wiedza medyczna ogranicza się do tego, jak i gdzie zbieramy informacje.

W internecie możemy szukać wiedzy o chorobach, dowiadywać się o specjalizacji lekarzy, o tym który lekarz będzie dla nas najlepszy, o tym jak przebiegają różne badania, które mamy wykonać. Ale kupować lekarstwa bez pewności, że nie zostaniemy oszukani? Nawet karmę dla psa powinniśmy zamawiać w sprawdzonych firmach, a co dopiero lekarstwa. Ja bez konsultacji z moim lekarzem nic nie połknę, gdyby mi nawet najlepsza przyjaciółka polecała pigułki, a nawet drobne przyjacielskie rady sprawdzam w aptece.

Proponuję zamiast korzystać z propozycji internetu bez pewności, że kupujemy właściwe lekarstwo, kupować je w aptece, polegając na wiedzy farmaceutów.

Autorka: Basia Dziubińska

Komentarze