Helena Norowicz: Dopóki robię szpagat, jest ze mną dobrze

  • Posted on: 18 sierpnia 2017
  • By:

O tym, że osteoporoza to cichy złodziej kości, ponieważ nic nas nie boli, a nawet proste czynności mogą skończyć się złamaniem oraz o tym, że w wieku 82 lat można zrobić szpagat rozmawiamy z Heleną Norowicz, aktorką teatralną i filmową.

Ma Pani jakiś swój tajny sposób na to, by robić szpagat w wieku 82 lat?

Gdy w wieku 67 lat przeszłam na emeryturę postanowiłam, że wrócę do regularnych ćwiczeń rozciągających i szpagatu.

Dlaczego do szpagatu?

Dopóki mogę się tak rozciągnąć, to jest ze mną dobrze.

Jak często pani ćwiczy?

Staram się trzy razy w tygodniu, przez godzinę. Ćwiczę na bosaka, by masować też receptory, których mamy bardzo dużo na stopach.

Wychodzę z założenia, że jeśli los przyniesie nam jakieś nowe wyzwanie, trzeba być na nie gotowym. Także fizycznie. Dlatego nie odpuściłam sobie i nie zaniechałam ćwiczeń.

Czy gdy zaczynała pani ćwiczyć, coś Panią bolało?

Nie. Mam 82 lata. W tym wieku następują naturalne zwapnienia kości, dlatego podczas ćwiczeń się nie forsuję. Tu chodzi o zachowanie dobrej formy. Chcę być sprawna, dlatego muszę być w ruchu. Nawet ze zwykłego sprzątania można zrobić rodzaj gimnastyki. Gdy wycieram kurze, robię dodatkowe okrężne ruchy z napięciem mięśni. Podczas oglądania telewizji, można ściągać pośladki lub rozprostowywać nogi.

Kiedyś dużo biegałam. Od 30 lat, od kiedy mam działkę pod Warszawą namiętnie, po 3-4 godziny chodzę po lesie. Regularny ruch jest ważny. On sprawia, że mamy sprawne zarówno ciało, jak i umysł.

Pani koleżanki też są takie aktywne?

Nie zauważyłam. Ale mam siostrzenicę, która zrobiła na mnie imponujące wrażenie, bo przed sześćdziesiątką zaczęła chodzić na jogę. Bolały ją kolana. Po dziewięciu miesiącach ćwiczeń, ból minął.

To dlatego tak ważne jest, by im człowiek jest starszy, tym bardziej dbał o regularny ruch. Jeśli to zaniedba, wpada w błędne koło. Bolą go stawy i dlatego nie chce ćwiczyć, ale z drugiej strony dopóki nie zacznie się ruszać, ból nie minie, tylko z czasem się nasili.

Ma Pani jakiś sekretny sposób na to, jak o siebie dbać ?

Mogę zdradzić, dlaczego nie mam zmarszczek wokół oczu. Jak czytam książkę, kładę wokół oczu płatki nawilżające nasączone esencją herbacianą, rumiankową lub jakimś łagodnym sokiem.

Co Pani je?

Nie mam specjalnej diety. Nie objadam się. Nie przepadam za słodyczami. Jem zwykle trzy posiłki dziennie.

Na śniadanie zwykle jem surówki składające się z dużej ilości warzyw i oliwy z oliwek. Nie lubię białego pieczywa, wolę gruboziarniste. Na obiad raz jest zupa, innym razem ryż, kasza i kawałek mięsa lub ryby. Różnie bywa z kolacją. Tą staram się jeść najpóźniej do godz. 18, ale ze względu na próby i spektakle, nie jest to łatwe. Na szczęście nigdy nie byłam łakoma. Gdy wieczorem jestem głodna, jem owoce, sucharek z białym serem.

Przez całe życie starałam się utrzymywać wagę na podobnym poziomie. Gdy przytyłam 2,3 kilogramy, wkrótce je zrzucałam.

Zawsze pilnowała pani tego, ile waży?

Myślę, że warto kontrolować swoją wagę, by się nie zapomnieć. Pamiętam, że ktoś kiedyś na próbie powiedział, że przytył dwa kilogramy, ale to drobiazg. Wtedy znajomy aktor powiedział: „ To kup i połóż na stole dwa kilogramy słoniny. Tyle teraz więcej codziennie ze sobą dźwigasz”.

Warto być w formie. W wieku 80 lat została Pani modelką?

Byłam zaskoczona propozycją udziału w profesjonalnym pokazie mody. Myślałam, że to żart. Ale okazało się, że to poważna propozycja. To było dla mnie wyzwanie. Podeszłam do tego jak do roli aktorskiej. Pomyślałam: „Dobrze. Nie jesteś modelką. Ale gdyby ktoś by Ci zaproponował rolę modelki, to byś ją wzięła? Oczywiście”.

Zdjęcia nie były problemem. To nie było mi obce. Gorzej było z wybiegiem. Była tylko jedna próba generalna. Duża hala. Światło świeciło mi w oczy. Byłam ostatnia. Stałam we fraku przez dwie godziny i było mi gorąco. Jak wyszłam, myślałam, że nie dojdę, ale jak widownia zrobiła standing ovation, to mi dodało energii.

Apeluje Pani o to, by starsi ludzie profilaktycznie badali w jakim stanie są ich kości, by uniknęli złamań z powodu osteoporozy.

U siebie sprawdziłam gęstość kości dopiero po wypadku. Byłam na drugiej próbie generalnej spektaklu „Dogville”. Stałam w wysokich butach. Nogę położyłam na drabinie, by być w szpagacie na stojąco. Drabina spadła i się przewróciłam. Okropnie potłukłam żebra. Na szczęście nie mam osteoporozy i się nie połamałam, ale wtedy postanowiłam profilaktycznie sprawdzić gęstość kości.

Osteoporoza nie boli, ale konsekwencje są poważne. Kilka moich znajomych połamało się w trakcie prostych czynności. Jedna złamała nadgarstek podpierając się, inna schodziła ze schodka i połamała biodro. Złamania długo się zrastały i zostały unieruchomione na wiele tygodni. Straciły swoją samodzielność. Wymagały opieki. A można było temu zapobiec.

Każda kobieta po 65 roku życia powinna zrobić sobie badanie gęstości kości, densytometrię. To szybkie i proste badanie, dzięki któremu lekarz ocenia stan zdrowia kośćca, a w przypadku nieprawidłowości może wdrożyć leczenie zapobiegające wystąpieniu złamań.

Wynik densytometrii pokazuje czy doszło do obniżenia masy kostnej, tzw. osteopenii, to wczesne stadium osteoporozy.

Lepiej wcześniej sprawdzić stan swoich kości, niż się połamać i ryzykować utratę samodzielności.

Osteoporoza jest chorobą kobiet. Kobiety po menopauzie są narażone na nią cztery razy bardziej niż mężczyźni ze względu na negatywny wpływ nagłego obniżenia poziomu estrogenów. Skoro wiemy, że na zachorowanie narażona jest co czwarta kobieta powyżej 60 r.ż. i co druga, która ukończyła 70 lat, to warto sprawdzić, w jakim stanie są nasze kości.

Rozmawiała Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska (PAP.ZDROWIE.PL)

 

Fot. Jakub Kamiński/PAP
Helena Norowicz

Aktorka teatralna i filmowa. Przez większość kariery była związana z Teatrem Studio, obecnie występuje m.in. w Teatrze Polonia. W wieku 80 lat została modelką. Zagrała m.in. w filmie Dekalog IV Krzysztofa Kieślowskiego czy Matka Teresa od kotów Pawła Sali. Przyświeca jej hasło: „75 plus sprawność i samodzielność”.

Komentarze