Aleksander Doba – podróż jak w Trójkącie Bermudzkim

Aleksander Doba, 70-letni kajakarz i legendarny podróżnik, w maju powrócił na szlak przerwanej przed rokiem Trzeciej Transatlantyckiej Wyprawy Kajakowej. Jednak w podróży z Nowego Jorku do Lizbony ponownie pogoda krzyżuje jego plany…

W 2013 roku został uhonorowany Super Kolosem, czyli najbardziej prestiżowym wyróżnieniem podróżniczym w Polsce, a dwa lata później zdobył tytuł „Podróżnika Roku 2015” głosami czytelników „National Geographic”. Dokonał niebywałego wyczynu, mianowicie jako pierwszy w historii przepłynął w pojedynkę kajakiem Ocean Atlantycki z jednego kontynentu na drugi. Przedostał się z Afryki (Senegal) do Ameryki Południowej (Brazylia) dzięki własnym mięśniom i wytrwałości. Ponadto opłynął kajakiem Morze Bałtyckie i Bajkał, jako pierwszy całe polskie wybrzeże z Polic do Elbląga oraz Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia. 70-letni kajakarz jest w trakcie swojej trzeciej wyprawy transatlantyckiej… – Kręcę się w kółko, jak w Trójkącie Bermudzkim, i ciągle w Zatoce Nowojorskiej – komentuje z lekką frustracją, ale i właściwą sobie determinacją.

W tym samym rejonie oceanu utknął już wcześniej, podczas Drugiej Transatlantyckiej Wyprawy Kajakowej. Sztormy, silny wiatr i wreszcie uszkodzenie kajaka uniemożliwiły mu dalszą podróż – zatoczył kilka pętli, robiąc około dwóch tysięcy mil morskich! Podróżnik tkwił przez ponad miesiąc i nie mógł wypłynąć na wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Wyprawa została ostatecznie przełożona – Doba kontynuuje ją od maja tego roku, ale i tym razem pogoda płata figle. Silne i zmienne podmuchy utrudniają mu odpłynięcie od lądu amerykańskiego, a tym samym dotarcie do Golfsztromu i dalej w kierunku Europy.

Doba od połowy maja pokonał około 380 mil morskich, ale od wybrzeża Stanów Zjednoczonych oddalił się o niecałe 100 mil. Wyobraźmy sobie, że robimy dwa kroki do przodu, aby za chwilę zrobić trzy do tyłu. – To paskudne wrażenie. Nikt nie czuje się dobrze, gdy traci coś uzyskanego z wielkim trudem – dodaje Doba.

Złość i frustracja rośnie, ale kajakarz nie powiedział ostatniego słowa – zmienił kurs i skierował się nieco na południe, aby dopłynąć w okolice 37. równoleżnika, aby następnie dotrzeć na Golfsztrom. Jak na razie dzieli go od celu jakieś 75 mil morskich. Jest pewne, że trzecia ekspedycja będzie znacznie trudniejsza od poprzednich. Życzymy determinacji i przyłączamy się do hasła „Płyń, Olek, płyń!”

Autorka: Karolina Kwiecińska

 

Komentarze